Filmowy Wehikuł Czasu. "Aria dla atlety"

Prowadzenie: Magda Sendecka Goście: Filip Bajon

Zapis z dnia: 7 września 2018 godz: 18:00:00

Na początku była c i e k a w o ś ć . Co działo się w tych murach, gdy przed wiekiem wykluwała się Niepodległa? Dostojny gmach miał już swoją blisko stuletnią tradycję teatralną, od dekady gościł tu także kinematograf. Ale dokładnie wtedy, jesienią 1918 roku, czym wabiono i bawiono lubelską publiczność?
Co tu było grane?
Nadszedł czas na k w e r e n d ę . Archiwa nie są przesadnie łaskawe dla takich pytań i poszukiwań. Repertuar teatrów i kin ulotnym był – jak druki, które o nim informowały. Coś jednak wiemy. Choćby to, że od czwartku 5 września 1918 roku miejsce to rozpoczęło działalność pod szyldem Teatr Powszechny, a jego kierownikiem artystycznym został niejaki H. Centerski. W programie inauguracyjnym znalazły się: jednoaktówka „Kto idzie?” autorstwa nieustalonego, występy Maryli Szewczyńskiej (czy to ta sama, która w 1932 roku z kolegami aktorami Kazimierzem Berońskim i Stanisławem Gołębiowskim spłynęła Wisłą z Krakowa do Gdańska na pierwsze organizowane w Gdyni Święto Morza... balią do prania?) i film „Miłość”, o którym pisano, że był to obraz kinematograficzny w czterech częściach o treści wysoce zajmującej i niebanalnej.
W kolejny dniach i tygodniach na scenie wystawiono między innymi: komedię „Modna choroba” Tadeusza Konczyńskiego, wodewile „Dziecko rezerwisty” i „Słowiczek” oraz komedjo-operę „Czuła struna”. Z kolei na ekranie obejrzeć można było na przykład: komediodramaty „Niech żyje król” i „Ci, co umrzeć powinni”, kinodramaty „Bajaderka”, „Matka i syn”, „Krwawe morderstwo na zamku” i „Oblężenie twierdzy Calais”, kinokomedię „Gdzie jest Colette”, a także sensacyjny detektywno-kryminalny kinodramat „Dama zawoalowana”, dramat sensacyjny „Posłaniec z Lyonu” oraz nieokreślonego gatunku „Różę północy”.
To jeszcze nie wszystko, wszakże wieczorne seanse uzupełniały: piosenki, monologi, deklamacje i kuplety w wykonaniu artystów teatru oraz... zapasy, w tym walki kobiet i mieszane. Jesienią 1918 roku teatr raz wyjechał na gościnne występy – 8 października do Chełma. Brak informacji o tym, czy gmach odwiedzały zespoły przyjezdne, choć wiadomo, że choćby w 1917 roku takich gości było tu niemało – na przykład przynajmniej raz występowała tu legendarna trupa Ester Rachel Kamińskiej, wystawiali „Mirełe Efros” Jakoba Gordina i „Norę” („Dom lalki”) Henrika Ibsena w przekładzie, reżyserii i z główną rolą Idy Kamińskiej.
Nie wiemy, co działo się w Teatrze Powszechnym, gdy 7 listopada 1918 roku w nieodległym pałacu Lubomirskich powsta ł Tymczasowy Rząd Ludowy Republiki Polskiej z Ignacym Daszyńskim na czele. Wiemy natomiast, że 12 listopada 50 procent dochodu brutto przeznaczono na Skarb Narodowy, a przed każdym seansem chór śpiewał „Warszawiankę 1831 roku”.
Wreszcie zrodził się p o m y sł . A gdyby tak, czerpiąc inspirację z właśnie zdobytej wiedzy, urządzić cykl wieczorów wspomnieniowych, spróbować przenieść się w tamte czasy? A że najciekawszym, najbogatszym jawi się ówczesny program filmowy, powstał F i l m o w y w e h i k u ł c z a s u.
Próba identyfikacji filmów powiodła się połowicznie. Poza polskimi tytułami nic o nich nie wiadomo, a pamiętać trzeba, że tłumaczom już wówczas nie brakowało zadziwiających pomysłów. „Matka i syn” to najpewniej austriacki „Mutter und Sohn” Josepha Delmonta z 1911 roku, „Oblężenie twierdzy Calais” to francuski „Le siège de Calais” Henriego Andréaniego z tego samego roku, „Niech żyje król” to niemiecki „Es lebe der König” Maxa Obala z 1914, „Gdzie jest Coletti” to niemiecki „Wo ist Coletti?” Maxa Macka z 1913, a „Róża północy” to niemiecki „Nordlandrose” Curta A. Starka z 1914.
Tylko dwa ostatnie udało się zlokalizować w zagranicznych archiwach filmowych. Niestety, ich kopie są poważnie nagryzione zębem czasu, wyeksploatowane i choć pracownikom filmotek niezwykle spodobała się wizja powrotu tych dzieł do przestrzeni, gdzie były pokazywane przed stu laty, nie udało się uzyskać stosownych zgód na ich publiczną prezentację.
Pozostała i n s p r a c j a mniej wprost. Skoro wiemy, że występowała tu wielka Ida Kamińska, warto przypomnieć zdecydowanie niedostatecznie znane w Polsce, a najbardziej znaczące dzieło w jej niezbyt niestety obszernym filmowym dorobku, czyli nagrodzony w 1966 roku Oscarem® w kategorii najlepszego filmu nieanglojęzycznego czechosłowacki „Sklep przy głównej ulicy” Jána Kadára i Elmara Klosa z 1965 roku. Za rolę w tym dziele Kamińska otrzymała wyróżnienie specjalnie na festiwalu w Cannes w 1965 roku oraz nominacje do Oscara® w 1966 (przegrała z Elizabeth Taylor – Martą w „Kto się boi Virginii Woolf?” Mike'a Nicholsa) i Złotego Globu w 1967.
Jeśli – co potwierdzają źródła dotyczące repertuaru teatrów i kin tamtej epoki także z innych miast – atrakcją przyciągającą tłumy były zawody zapaśnicze i bokserskie, to czemu nie zaprezentować „Arii dla atlety” Filipa Bajona z 1979 roku, inspirowanej losami legendarnego Zbyszka Cyganiewicza, kilkukrotnego mistrza świata w zapasach, który właśnie w drugiej dekadzie XX wieku cieszył się największą, prawdziwie światową sławą.
I wreszcie nie zapominajmy, że jesteśmy w epoce kina niemego. Tu wybór padł na „Mogiłę nieznanego żołnierza” Ryszarda Ordyńskiego z 1927 roku, film zrealizowany, gdy Rzeczpospolita przygotowywała się do obchodów dziesięciolecia niepodległości, a zarazem dzieło mocno powiązane z Lublinem – autorem pierwowzoru literackiego był stąd pochodzący Andrzej Strug, a kompozytorem współczesnej ilustracji muzycznej jest tu urodzony i tworzący Rafał Rozmus. Dzięki filmowi Ordyńskiego ujrzymy na ekranie – w ujęciach dokumentalnych – samego Marszałka.
Oczywiście nie uda się wprost skopiować repertuaru sprzed stu laty, zresztą wszelkie silące się na maksymalną wierność rekonstrukcje historyczne wypadają dość niedorzecznie, ale możemy spróbować przywołać ducha tamtych czasów, zapraszając na ekran Teatru Starego w Lubinie postaci tworzące historię polskiej kultury i – rozmawiając o nich.